W 2026 roku przypada 85. rocznica powstania Armii Andersa, jednej z najważniejszych polskich formacji wojskowych okresu II wojny światowej. Jej historia rozpoczęła się po podpisaniu układu Sikorski–Majski w 1941 roku, kiedy po agresji Niemiec na Związek Sowiecki możliwe stało się tworzenie polskich oddziałów na terenie ZSRR. Do armii zgłaszali się Polacy zwalniani z łagrów, więzień i miejsc zesłania. Wielu z nich było skrajnie wyczerpanych głodem, chorobami i ciężką pracą, ale mimo tragicznych doświadczeń chcieli ponownie walczyć o wolną Polskę. Dowódcą formacji został gen. Władysław Anders, więziony wcześniej przez Sowietów na Łubiance. Armia Andersa stała się dla tysięcy Polaków nie tylko wojskiem, lecz także symbolem ocalenia, nadziei i powrotu do godności po latach sowieckiego terroru.
Z powodu bardzo trudnych warunków organizacyjnych, braku żywności, uzbrojenia i napięć politycznych, żołnierze wraz z tysiącami cywilów zostali ewakuowani z ZSRR przez Persję na Bliski Wschód. Dla wielu dzieci, kobiet i osób starszych była to droga ratunku przed dalszym wyniszczeniem. Z Armii Andersa uformowano później 2. Korpus Polski, który walczył u boku aliantów na froncie włoskim. Najbardziej znanym momentem jego historii była bitwa o Monte Cassino w maju 1944 roku. Polscy żołnierze, po niezwykle ciężkich walkach, zdobyli ruiny klasztoru, otwierając aliantom drogę na Rzym. Zwycięstwo to miało ogromne znaczenie militarne i moralne. Pokazało światu determinację Polaków, którzy mimo utraty ojczyzny i wcześniejszych cierpień nie zrezygnowali z walki o wolność.
Szczególne miejsce w historii Armii Andersa zajmuje niedźwiedź Wojtek, przygarnięty przez polskich żołnierzy na Bliskim Wschodzie. Stał się maskotką 22. Kompanii Zaopatrywania Artylerii, a z czasem oficjalnie wpisano go na stan jednostki. Wojtek towarzyszył żołnierzom w codziennym życiu, podnosił morale i stał się niezwykłym symbolem braterstwa wojennego. Według relacji podczas kampanii włoskiej pomagał przy przenoszeniu skrzyń z amunicją, dlatego w znaku kompanii umieszczono niedźwiedzia niosącego pocisk artyleryjski. Historia Wojtka do dziś porusza wyobraźnię dzieci i dorosłych, ponieważ pokazuje ludzką twarz wojny: potrzebę przyjaźni, lojalności i nadziei nawet w najtrudniejszych chwilach. Rocznica powstania Armii Andersa przypomina więc nie tylko o wielkim czynie zbrojnym, ale także o losie zesłańców, odwadze żołnierzy spod Monte Cassino i pamięci o tych, którzy „z ziemi nieludzkiej” szli ku wolnej Polsce.
W 2026 roku przypada 85. rocznica obrony Tobruku, jednego z najważniejszych epizodów udziału polskich żołnierzy w walkach II wojny światowej na froncie północnoafrykańskim. Tobruk był strategicznym portem położonym w Libii, nad Morzem Śródziemnym. Jego utrzymanie miało ogromne znaczenie dla aliantów, ponieważ pozwalało kontrolować ważne szlaki zaopatrzenia i utrudniało wojskom niemiecko-włoskim marsz w kierunku Egiptu oraz Kanału Sueskiego. W 1941 roku miasto zostało otoczone przez siły Osi dowodzone przez gen. Erwina Rommla. Rozpoczęło się długie oblężenie, które przeszło do historii jako symbol wytrwałości, dyscypliny i odporności żołnierzy walczących w ekstremalnych warunkach pustyni.
W obronie Tobruku szczególną rolę odegrała Samodzielna Brygada Strzelców Karpackich pod dowództwem gen. Stanisława Kopańskiego. Była to polska jednostka utworzona na Bliskim Wschodzie, złożona z żołnierzy, którzy po klęsce kampanii 1939 roku różnymi drogami przedostali się do wojsk alianckich. Polacy trafili do Tobruku latem 1941 roku i objęli jeden z najtrudniejszych odcinków obrony. Musieli mierzyć się nie tylko z ostrzałem artylerii, nalotami i atakami przeciwnika, lecz także z upałem, brakiem wody, pyłem, chorobami i ciągłym napięciem psychicznym. Żołnierze żyli w okopach, schronach i wykutych w ziemi stanowiskach, a każdy dzień wymagał gotowości do walki.
Obrońcy Tobruku zyskali przydomek „Szczury Tobruku”. Początkowo miał on charakter prześmiewczy, ale szybko stał się symbolem dumy i hartu ducha. Polacy, Australijczycy, Brytyjczycy i żołnierze innych narodów pokazali, że nawet w okrążeniu można skutecznie przeciwstawić się silniejszemu przeciwnikowi. Obrona miasta trwała wiele miesięcy i wiązała znaczne siły niemiecko-włoskie, co miało duże znaczenie dla sytuacji aliantów w Afryce Północnej. Dla Polaków Tobruk stał się dowodem, że mimo utraty własnego państwa żołnierz polski nadal walczy na wszystkich frontach o wolność Europy i przyszłość ojczyzny.
Pamięć o obronie Tobruku jest ważna również dlatego, że pokazuje mniej znany, ale niezwykle istotny rozdział polskiego wysiłku zbrojnego. Żołnierze Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich wykazali się odwagą, solidarnością i profesjonalizmem, które budziły uznanie sojuszników. Ich walka była częścią długiej drogi polskiego oręża przez Bliski Wschód, Afrykę i Europę. 85. rocznica obrony Tobruku przypomina, że historia walk o niepodległość Polski to nie tylko bitwy toczone na ziemiach ojczystych, lecz także wysiłek tysięcy żołnierzy, którzy daleko od kraju bronili wartości najważniejszych: wolności, honoru i wierności Rzeczypospolitej.
W 2026 roku przypada 85. rocznica pierwszego zrzutu Cichociemnych do okupowanej Polski. Było to jedno z najbardziej niezwykłych wydarzeń w historii Polskiego Państwa Podziemnego i polskiego wysiłku zbrojnego w czasie II wojny światowej. Cichociemni byli elitarnymi żołnierzami Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, szkolonymi do działań dywersyjnych, wywiadowczych, organizacyjnych i konspiracyjnych. Ich zadaniem było przedostanie się drogą lotniczą do okupowanego kraju i wsparcie Armii Krajowej w walce z niemieckim okupantem. Nazwa „Cichociemni” dobrze oddaje charakter ich misji: mieli działać cicho, skutecznie i w pełnej konspiracji.
Skala selekcji pokazuje, jak elitarna była to formacja. Do służby zgłosiło się łącznie 2413 ochotników. Byli to żołnierze gotowi podjąć wyjątkowo ryzykowną misję powrotu do okupowanej ojczyzny. Szkolenie ukończyło 606 osób, czyli tylko część kandydatów, którzy przeszli wymagające przygotowanie wojskowe, spadochronowe, dywersyjne, wywiadowcze i konspiracyjne. Ostatecznie do Polski zrzucono 316 Cichociemnych. Wśród nich była również jedna kobieta – Elżbieta Zawacka „Zo”, kurierka Komendy Głównej Armii Krajowej. Liczby te pokazują, że Cichociemni stanowili niewielką, starannie wybraną grupę żołnierzy przeznaczonych do najtrudniejszych zadań specjalnych.
Pierwszy zrzut odbył się w nocy z 15 na 16 lutego 1941 roku w ramach operacji „Adolphus”. Samolot wystartował z Wielkiej Brytanii, a na jego pokładzie znajdowali się major Stanisław Krzymowski „Kostka”, rotmistrz Józef Zabielski „Żbik” oraz kurier polityczny Czesław Raczkowski „Włodek”. Zrzut nie przebiegł zgodnie z planem, ponieważ skoczkowie wylądowali poza wyznaczonym miejscem, na terenie włączonym do III Rzeszy, w okolicach Dębowca na Śląsku Cieszyńskim. Mimo ogromnego zagrożenia udało im się uniknąć natychmiastowego zatrzymania i przedostać do struktur konspiracyjnych.
Cichociemni po zrzuceniu do kraju obejmowali funkcje dowódcze, szkoleniowe i specjalistyczne w Armii Krajowej. Uczestniczyli w akcjach sabotażowych, dywersyjnych, wywiadowczych i łącznościowych, a wielu z nich walczyło później w Powstaniu Warszawskim. Ich służba wymagała odwagi, odporności psychicznej, samodzielności i gotowości do najwyższego poświęcenia. Schwytanie przez Niemców oznaczało tortury, więzienie albo śmierć. 85. rocznica pierwszego zrzutu Cichociemnych przypomina, że walka o wolność Polski toczyła się nie tylko na wielkich frontach, lecz także w ciszy konspiracyjnych mieszkań, punktów kontaktowych, radiostacji i leśnych oddziałów. Cichociemni pozostają symbolem profesjonalizmu, odwagi i służby ojczyźnie bez rozgłosu.
Projekt zrealizowano przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego
Projekt realizuje Fundacja Escuela
mail: fundacja.escuela@gmail.com
tel. 729 797 667